Jak zwykle tego dnia wróciłam z Ronnie do domu. Żadna niespodzianka.
Kiedy zatrzymałyśmy się na czerwonym świetle Ronnie nie wytrzymała dłużej i zasypała mnie gradem pytań.
- Co ON ci powiedział Ana?
- Kto mi co powiedział? - udałam zdziwioną choć przeczuwałam do czego zmierza.
- No ON! - naciskała.
- Ronnie, nie wiem o co ci chodzi...
Wypuściła głośno powietrze i wysiliła się na cierpliwość:
- Wasz nowy trener.
- Och.. - wyrwało mi się - Jeśli chodzi ci o to jak wygląda, to nie przyglądałam mu się. Jakbyś nie zauważyła byłam pochłonięta serią ćwiczeń i powtórzeń żeby zwrócić na niego choćby najmniejszą uwagę. Nie wspomnę o przećwiczeniu układu..
- Ana! - obruszyła się - Każda dziewczyna rozpływała się tam na sali! Nikt nie mógł od niego oderwać wzroku, a ty mi mówisz, że nie miałaś kiedy na niego spojrzeć?! - wydęła wargi, po czym w zamyśleniu cmoknęła - Mogę częściej z tobą przychodzić na treningi?
- C-coo..? - wytrzeszczyłam oczy. Ronnie może była ze mną na dwóch góra trzech treningach. - Kim jesteś i co zrobiłaś z moją przyjaciółką?
- To nic takiego. Wiesz.. muszę mieć o czym plotkować z grupką różowych plasticzków podczas długich przerw.. - zaśmiała się.
- Jesteś po prostu niemożliwa. - mruknęłam. Nawet nie zauważyłam kiedy zmieniło się z czerwonego na zielone światło i byłyśmy pod moim domem.
- A co do Ravena... - zaczęła.
- Jest okey. Tak sądzę..
- O czym rozmawialiście zanim wam przeszkodziłam?
- Chciał porozmawiać o tym wieczorze, kiedy przyłapałyśmy go razem z Angeliną... Nie wiem co będzie dalej z nami. Nie podjęłam jeszcze decyzji, Ronnie.
- W takim razie co powiedziałaś mu, że obeszło się bez kłótni? - zdziwiła się.
- Skłamałam...
- Co...
- Powiedziałam, że wszystko wyjaśnili mi Jassie i Tom - wyprostowałam.
- Przecież oni nic ci nie powiedzieli.
- Wiem. Dlatego muszę wpaść dzisiaj do Jassiego i wyjaśnić mu całą sytuację. Myślę, że jaki dobry przyjaciel pomoże mi coś wymyślić, i przy okazji uświadomi Toma.
- Może wyjdziemy gdzieś razem? - zapytał - Dzisiaj. Wszyscy, cała nasza paczka.
- Chyba nie mówisz na serio... - zawahałam się.
- Mówię jak najbardziej poważnie.
- Nawet z..
- Nawet z Ravenem.
- Ja... nie wiem... - próbowałam się wykręcić.
- Daj spokój Anabell. Jest weekend.
- Jutro mam trening. Zapomniałaś?
- Co z tego? Nie będziemy długo - puściła do mnie oczko i szeroko się uśmiechnęła.
Westchnęłam, po czym się zgodziłam. Nie potrafiłam jej odmówić. I muszę przyznać sama przed sobą, że dawno nigdzie z nimi nie wychodziłam.
Dałam jej buziaka w policzek i wysiadłam z jej auta.
Odwróciłam się w stronę domu, kiedy auto Ronnie zniknęło mi z pola widzenia i zderzyłam się z czymś małym i... twardym?
Spojrzałam na dół zdziwiona i stwierdziłam z ulgą, że to tylko moja młodsza siostra, Melanie.
Spojrzała na mnie swoimi dużymi zielonymi oczami zirytowana.
- Uważaj -powiedziała poważnym tonem.- Nie lubię jak na mnie wpadasz Ana.
- Przepraszam - potargałam jej blond czuprynę i ruszyłam w kierunku drzwi.
***
Leżałam w swoim pokoju, dochodziła godzina dwudziesta, gdy ktoś zapukał.
- Prosze - mruknęłam.
Zza drzwi wychyliła się mama.
- Ana, ktoś do ciebie.
Podniosłam się zaskoczona. Do pokoju weszła Ronnie. Była ubrana w krótką, materiałową spódniczkę, dopasowany czarny T-shirt i wysokie buty na obcasie. Jej strój -jak i makijaż- mówił, że jest gotowa zaszaleć.
- A ty jeszcze nie gotowa?
- Ja.... - zawahałam się - nie wiedziałam co założyć...
Spojrzałam zakłopotana na przyjaciółkę i dostrzegłam błysk w jej oku, kiedy zbliżała się do mojej szafy z ubraniami. Zaczęła grzebać i przeglądać ubrania na wieszakach. Nagle rzuciła we mnie jeansami i czarną koronkową bluzką z rękawkiem trzy-czwarte.
- Załóż to - uśmiechnęła się.
Uniosłam brwi.
- Ja mam tak wyjść?
- Tak - zaśmiała się. - Oczywiście musisz ubrać te twoje genialne buty na koturnie.
- Daj mi... chwilę. - wzięłam ubrania i wyszłam z pokoju kierując się w stronę łazienki.
Szybko przebrałam się w ubranie, podkreśliłam oczy czarnym tuszem do rzęs, zrobiłam cienką kreskę na górnej powiece, nie obeszło się bez mojego beżowo-brzoskwiniowego błyszczyka do ust. Gdy wyszłam z łazienki Ronnie powiedziała tylko jedno:
- Zamierzasz komuś złamać serce, czy kogoś uwieść? - i poszłyśmy do auta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz